Bursowy lifestyle
Stoicie przed wyborem szkoły średniej ? Macie spory kilometraż od domu do szkoły ? Co za tym idzie rozpatrujecie propozycje m.in burs, internatów ?
W dzisiejszym poście postaram wam się przedstawić "lifestyle" bursy. Nie będę was zachęcać, ani odganiać od tego typu placówek. Przedstawię wam mniej więcej jak to tam wygląda.
Mogę powiedzieć, że mam jakąkolwiek wiedzę na temat bursy. Ale przecież każda bursa jest inna. Każda, albo chociaż większość ma lekko inne zasady. Dlatego też powiem jak to mniej więcej wygląda w mojej bursie, oraz sąsiedniej.
Zacznijmy od tego, że każda bursa ma inne standardy, inny system "opieki" (o ile mogę to tak nazwać). Nasi rodzice posyłają nas tam z ulgą na sercu bo sądzą, że jest tam dość dobry nadzór nad nami. Ja zdecydowałam się na bursę ponieważ, kto by nie chciał przyjść po męczącym dniu w szkole i mieć gotowy już obiad? Zdecydowałam się bo nie musiałabym się martwic o jedzenie. Oczywiście dochodzi jeszcze poznanie nowych osób.
Pierwszy tydzień był tygodniem zawierania nowych znajomości. Każdy podekscytowany, latamy od pokoju do pokoju (dosłownie) i poznajemy nowe osoby, gdzie i tak zaraz zapomnimy ich imion.
W piątki odjazdy do domów, a w niedziele przyjazdy do bursy. Wydawać by się mogło, że nie możne to być aż tak męczące, ale wiecie co ? Moim zdaniem jest to trochę bardziej męczące niż codzienne dojazdy do szkoły. Osoby młodsze, stojące przed tym wyborem mieszkające na wsi mogłyby powiedzieć "Ale co ty mówisz, dojeżdżasz w niedziele, wracasz w piątek ... wyrwiesz się do miasta to jest to! ". Coś w tym stylu było w moim przypadku. Zazdrościłam siostrze kiedy jechała do bursy, bo przecież to jest fajne ... Ale z biegiem czasu ja zaczęłam jeździć do busy i wiecie co ? To nie jest takie fajne.
To jest pierwszy minus, ale są różne osoby dla jednych to minus, ale dla drugich, którzy chcą się wyrwać z domu z powodu różnorodnych problemów może być to wręcz zbawieniem.
Z czasem drugim minusem stało się jedzenie. Posiłki przygotowywane na odwal.Kuchnia żyła mottem "Nic nie może się zmarnować, jedzeniowy recykling."Jednego dnia na śniadanie była mielonka, na obiad mielony z danej mielonki, czy Bóg wie z czego. Ale nie moge powiedzieć, że cały czas było słabo, czasami wydawać by się mogło, że się postarali.
Zazwyczaj tak wyglądały obiady i kolacje, ale nie wszystkie placówki są takie same.
Nawet w tych najgorszych można zjeść w miarę dobrze. Wiadome nie jest to co w domu, ale... po 10 zł na dzień czego można oczekiwać?.
Obiady w mojej placówce są od godziny 12:00 do 17:00. Są osoby, które mają różne zajęcia pozalekcyjne i przychodzą po 17:00. Takie osoby zapisują się, że jedzą po danym czasie. Bywało jednak nie raz, że brakło dla nich jedzenia. Zgarniano z innych talerzy, bądź dostawali "pół obiad."
Na temat jedzenia w bursie można by pisać i pisać, ale.. można powiedzieć, że jest czasami jak w szpitalach.
Teraz nachodzi problem ze współlokatorkami. Nie mówię, że są one złe, ale każda osoba ma inny tryb życia. Jednej lepiej uczy się po szkole, drugiej lepiej wieczorem. Wiadome jednak, że mieszkamy tam w kila osób i każda musi się przystosować do każdej. Ale nie zawsze to idzie tak łatwo jak się wydaje. Trafiają się osoby z którymi nie ma tak łatwo. Wydaje im się, że są pępkami świata i to my mamy się podporządkować im. Jak powiedziałam są różne osoby, którym bałagan nie przeszkadza, które uważają się że to one są najważniejsze, i są te po prostu dziwne.
Idąc do bursy musicie mieć świadomość, ze jest tam różnorodne środowisko. Jeżeli do tej pory nie paliłaś tam możesz zacząć przez otaczające cię środowisko, jeżeli nie jarałaś to w końcu możesz spróbować. Nie musisz, ale możesz.
Ostatnim minusem jest to, że masz ograniczenia w czasie. Musisz się przystosować w mojej bursie jest to coś takiego:
6:30 - pobudka
6:30-7:40 (czy jakoś tak)- śniadanie
gdzieś około godziny 11:00 jest obchód sorek po pokojach (sprawdzają, czy jesteś w szkole itd)
12:00-17:00-obiad
17:00-19:00- nauki własne (w większości jest to spanie, oglądanie filmów)
19:00-19:40 (tu też nie jestem pewna)- kolacja, ale większość i tak idzie za dziesięć czas
19:00-21:30- robimy co chcemy
21:30-22:00- przygotowanie do spania
i cisza nocna standardowo.
I co do pryszniców u mnie wpychają się w kolejki, wywalają cię no czasami żeby się wykąpać trzeba trafić w magiczny czas... Gdzie to połowa jest na fajce, połowa jest w sklepie czy coś.
Dobra były już minusy, a teraz plusy.
Burse można porównać troszkę do takiego akademiku wprost z amerykańskiego filmu. Ale na korytarzach zdarzają się pustki.
Plusem jest to, że poznajesz masę świetnych osób, z którymi możesz pogadać o wszystkim.
Jest wiele "przygód", których doświadczasz.
Plusem jest to, że pomimo, że jest to bursa to możesz robić prawie wszystko to co chcesz ... Chcesz pić ? Pijesz .
Chcesz pranki ? robisz pranki
Uczysz się jak być kreatywnym, oraz jak gospodarować pieniądze.
Poznajesz nowe smaki, eksperymentujesz w swojej kuchni.
A co najważniejsze zaczynasz doceniać tak cudne rzeczy w swojej prostocie
Mieszkanie w bursie jak i w internacie trzeba dobrze rozpatrzeć. A przede wszystkim trzeba poinformować rodziców, że nie jest tam tak jakby się mogło wydawać.
Oczywiście te znajomości mogą przetrwać naprawdę długo. A gdyby coś poszło nie tak i by nie przetrwały to zawsze macie cudne wspomnienia ze swojego bursowego życia.
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
W pisaniu tego posta używałam mojej wiedzy na temat bursy. Jeszcze raz zaznaczę, że każda placówka może się różnić. W każdej mogą być inne standardy, ale jedno się nie zmieni...Nasze wspomnienia.










Komentarze
Prześlij komentarz